piątek, 19 listopada 2010

Notka pisana 18.11.2010, dodana dnia następnego ze względu na nowy fryz, którym Mati chciał zaskoczyć wszystkich przyjeżdżając do NS

To, że dawno nic nie pisaliśmy, wcale nie oznacza, że nic się u nas nie dzieje. Wręcz przeciwnie, ostatnio było kilka imprez, oprócz tego w Krakowie odwiedzili nas Pytko, Marley i Mati, który jest tu od wczoraj...
Kiedy Boczek wracał z wykładów, postanowiłam zrobić coś pożytecznego, by zagłuszyć wyrzuty sumienia, że nie poszłam na wykład - ugotować obiad z resztek. Doszły mnie wcześniej słuchy, że Mati zamierza wbić do nas, ale przez cały dzień nie odpowiadał na telefony, więc trochę zwątpiłam w to, że przyjedzie. Tak więc zabrałam się za robienie obiadu dla samego Boczka: makaron z pieczarką, pokrojoną szynką, ogórkiem kiszonym (proszę tego nie komentować), plasterkiem sera topionego, cebulką i przyprawami. "Niech ma", pomyślałam. W życiu każdej kobiety bywają momenty, w których coś ją napada i poczuwa ona swoją powinność, choćby na chwilę przeistaczając się w kurę domową ;].
Zjadłam troszkę, resztę zostawiając Boczkowi. Poszłam oglądać to, co prawdopodobnie zwykle oglądają domowe kury, tj. Modę na sukces. Po chwili usłyszałam otwierające się drzwi, przyszedł Boczek.

- Mmmm, co tak ładnie pachnie? - spytał, czując dochodzące go z kuchni zapachy.
- To moje nowe perfumy.

Później spytał, czy nie wiem, co z Matim, bo do niego się nic nie odzywał. Odpowiedziałam że nie i koniec rozmowy na jego temat. Po chwili jednak Mati... WYRÓSŁ Z PODŁOGI. Przywitaliśmy się czule i przybysze poszli szamać. Mati może i nie przywiózł ze sobą żadnego jedzenia (tak się u nas dzieli gości na tych dobrych i złych), ale ku uciesze Boczka przywiózł Krajową VODKĘ, jeszcze z pamiętnych czasów Aloesowej osiemnastki. Przepraszam, jeśli ktoś poczuje się urażony, ale wódki nie lubię, dlatego wypiłam tylko jedną kolejkę "na zdrówko" (do którego ostatnimi czasy bardzo tęsknię)...
W miarę ubywania cieczy alkoholowej, coraz bliżej Prokocimia byli Artur z Karoliną, z którymi Boczek i Mati już wcześniej się umówili. Artur i Boczek mieli wypełnić wspólną misję, której efekty będzie można oglądać poniżej. W przerwach zdarzało im się tańczyć do "Tulipanów" Mieczysława Fogga:





A także po przetrzymywanej długo kolejce wziąć kolejną banię wódki.
Podczas tejże skromnej imprezy została obalona Żołądkowa Gorzka, Kasztelan i... to by było na tyle :-). Ja osobiście w akcie koleżeństwa nie przepuściłam tylko jednej kolejki (wyżej wspomnianej) i odstąpiłam Boczkowi piwo. Nie poznajecie mnie, co? Mało tego, podczas gdy oni się zalewali, ja szlachetna gosposia robiłam im kolację! A potem jeszcze musiałam udawać, że jestem tak samo nawalona jak oni :P. Ta noc była dla mnie harówką jakich mało, przynajmniej do godz. 3:00, bo mniej więcej wtedy to z Karoliną odpadłyśmy z gry, natomiast przez Matiego chłopcy nie zmrużyli oka przez całą noc. Gdy się obudziłam, oni wciąż robili mu dready. Cały ten fryzjerski zabieg trwał 16h!

Nie obeszło się bez szarpaniny:



a także bez sikania w majtki (ból, czy może już nie dało się wytrzymać?)


Podobno śpiąc chciałam się włączyć do rozmowy:

- Mamo, dlaczego ja nie jadę na koniu?

Lub też jeszcze bardziej przejętym głosem:
- Dlaczego w wannie nie ma szuflady?

W każdym razie najważniejszy jest efekt końcowy, tadam!


Po wszystkim Artur i Karolina zmyli się do domu i niech żałują, bo mogliby sobie leżeć tak jak ja teraz i później zrobić sobie przerwę w leżeniu na jedzenie wyśmienitego obiadu zrobionego przez Boczka i Matiego. I tak oto można by było zakończyć tę notkę, choć pewnie jeszcze wiele ciekawych rzeczy się wydarzy. Także do miłego!

Ola

7 komentarzy:

  1. zatem teraz nie pozostaje nam nic innego jak odpoczywac =)

    Mati

    OdpowiedzUsuń
  2. czczę wszystko, co piszesz!
    czczę!
    Polt.

    OdpowiedzUsuń
  3. co do mokrego materaca to nie moje siuśki lecz vodka !

    Mati

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki temu ze tak odważnie reklamujesz się na facebook'u od jakiegoś czasu pozwalam sobie czytać waszego bloga. Słyszałam coś ostatnio ze moi wspołlokatorowie (Artur i Karolina) wybierają się imprezę której punktem przewodnim będzie "stylizacja dredów" rzeczonego Matiego
    jaki ten świat mały :):):)


    Magda (Podjarek)

    OdpowiedzUsuń
  5. Stylizacja Dreadów, jakie fachowe określenie ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. bo miałam napisac komentarz, ale chyba mi sie nie udało. w kazdym razie naprawiam swoj błąd.

    Lubie dredy!

    rena.

    OdpowiedzUsuń
  7. w Krakowie nic się już nie dzieje?

    OdpowiedzUsuń