Mam chwile czasu przed wypadem na " miacho " i chce opisać naszą " świętą wojne " . Teraz pewnie pytanie co to za święta wojna . Hmm ... nie mam na myśli samochodów pułapek czy samobójców z ładunkami wybuchowymi pod ubraniem . Chodzi mi o naczynia ... Już od początku naszej przeprowadzki do Krakowa powstawał problem - Kto Pozmywa Naczynia ? Oczywiście chętnych nie było , a naczynia same się nie pozmywają . Zaczynały się w ten sposób wielkie kłótnie , przez które nieraz się do siebie nie odzywaliśmy dość długi czas . Teraz na całe szczęście mamy "harmonogram " , który ma nam niby ułatwić wspólną egzystencję , ale jesteśmy zgodni co do tego , ze zasady są po to żeby je łamać , więc nie jest trudno się domyśleć , ze nie zawsze harmonogram jest przestrzegany .
Ludzie teraz powiedzcie mi jakim sposobem tych naczyń jest coraz więcej mimo , że nic nie dokłądasz ? Dla mnie jest to coś nadprzyrodzonego i chyba zadzwonie do czynnika PSI , aby zbadali całą tą sprawę . :d A MOŻE KTOŚ JEST CHĘTNY , ZEBY POZMYWAĆ TROCHE NACZYŃ?
Boczek :]
Nie pierdziel Boczus tylko do naczyn:D Jak bede za tydzien to kupie sobie papierowe zeby Ci klopotu nie Robic:D:D:D:D
OdpowiedzUsuńmogę przyjść w przyszłym tygodniu. za parę głębszych zrobię wszystko.
OdpowiedzUsuńWSZYSTKO!
Polt.
Polt, głębszych naczyń mamy mało!
OdpowiedzUsuńchociaż jedną miskę... błagam!
OdpowiedzUsuńPolt.
próbowaliście już gotować parówki na parze od żelazka?
OdpowiedzUsuńpozdro
sep
Dla mnie wytłumaczenie na tą powiekszającą sie ilość naczyń jest jedno: KRASNOLUDKI!
OdpowiedzUsuńMarcel.