niedziela, 7 listopada 2010

Święta wojna ...

Mam chwile czasu przed wypadem na " miacho " i  chce opisać naszą " świętą wojne " . Teraz pewnie pytanie co to za święta wojna . Hmm ... nie mam na myśli  samochodów pułapek  czy  samobójców  z  ładunkami wybuchowymi  pod   ubraniem  . Chodzi mi o naczynia ... Już od początku naszej przeprowadzki do Krakowa powstawał problem  - Kto Pozmywa Naczynia ? Oczywiście chętnych nie było , a naczynia same się nie pozmywają . Zaczynały się  w ten sposób wielkie kłótnie  ,  przez które nieraz się do siebie nie odzywaliśmy dość długi czas .  Teraz na całe szczęście mamy  "harmonogram " , który   ma nam niby ułatwić wspólną egzystencję , ale  jesteśmy zgodni co do tego , ze zasady są po to żeby je łamać , więc nie jest trudno się domyśleć , ze nie zawsze   harmonogram jest przestrzegany .
         Ludzie teraz powiedzcie mi jakim sposobem  tych naczyń jest  coraz więcej mimo , że  nic nie dokłądasz ? Dla mnie jest to coś nadprzyrodzonego i chyba zadzwonie do czynnika PSI , aby zbadali całą tą sprawę . :d A MOŻE KTOŚ JEST CHĘTNY , ZEBY POZMYWAĆ TROCHE NACZYŃ?
                                                                                                                                                 Boczek :]

6 komentarzy:

  1. Nie pierdziel Boczus tylko do naczyn:D Jak bede za tydzien to kupie sobie papierowe zeby Ci klopotu nie Robic:D:D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  2. mogę przyjść w przyszłym tygodniu. za parę głębszych zrobię wszystko.
    WSZYSTKO!
    Polt.

    OdpowiedzUsuń
  3. Polt, głębszych naczyń mamy mało!

    OdpowiedzUsuń
  4. chociaż jedną miskę... błagam!
    Polt.

    OdpowiedzUsuń
  5. próbowaliście już gotować parówki na parze od żelazka?
    pozdro
    sep

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie wytłumaczenie na tą powiekszającą sie ilość naczyń jest jedno: KRASNOLUDKI!

    Marcel.

    OdpowiedzUsuń